Styl Japandi we wnętrzach – harmonia minimalizmu i natury

Z Mazovia

Nie zapominajcie o wentylacji. W zabudowie kuchennej okap to podstawa, ale nie każdy ma możliwość podłączenia do kanału wentylacyjnego. Ja wybrałam okap z filtrem węglowym, który recyrkuluje powietrze – działa skutecznie, choć trzeba wymieniać filtry co pół roku. W małym mieszkaniu bez okna w kuchni warto zamontować nawiewnik w ścianie lub drzwiach, żeby zapewnić dopływ powietrza. Kiedyś gotowałam rybę i zapach utrzymywał się przez trzy dni – od tamtej pory zawsze włączam okap na pełną moc. Do tego otwieram okno w salonie na oścież, żeby zrobić przeciąg. Wentylacja to nie tylko komfort, ale też ochrona mebli przed wilgocią i pleśnią.

Ostatnia rada praktyczna: nie bój się zostawić pustej przestrzeni. W japandi pusta ściana to nie błąd, a cel. Pusta podłoga to zaproszenie do ruchu. W jednym z projektów zostawiłam cały kąt bez mebli – tylko mata bambusowa i poduszka do siedzenia. Klientka początkowo protestowała, po miesiącu przyznała, że to jej ulubione miejsce do medytacji. Styl japandi uczy nas, że mniej znaczy więcej, ale to „więcej" dotyczy jakości życia, nie ilości przedmiotów. Gdy każde krzesło ma swoją historię, a każdy materac jest dobrany do ciała, mieszkanie staje się azylem.

Z własnego doświadczenia wiem, że sofa rozkładana to mebel, który trzeba testować osobiście. Nie ufam zdjęciom w internecie – zawsze radzę klientom, żeby usiedli, położyli się, rozłożyli i złożyli. Sprawdźcie, czy mechanizm chodzi płynnie, czy nie skrzypi, czy materac nie przesuwa się na stelażu. I zwróćcie uwagę na tapicerkę welurową – jest miła, ale wymaga odkurzania co tydzień, żeby nie zbierała kurzu. Dla alergików lepsze będą gładkie tkaniny, ale welur ma tę zaletę, że nie widać na nim odcisków palców i plam z kawy.

Kiedy urządzałam sypialnię dla dziecka, musiałam pomyśleć o bezpieczeństwie i funkcjonalności. Wybrałam kanapę z funkcją spania z niskim siedziskiem, żeby maluch mógł sam wchodzić i schodzić. Do tego dodałam materac piankowy z hipoalergiczną wkładką, bo alergie u dzieci to częsty problem. Wersalka z kolei sprawdziła się w pokoju nastolatka, gdzie przestrzeń trzeba dzielić na naukę i relaks. Zdecydowałam się na model z tapicerką welurową w kolorze khaki, która maskuje plamy po sokach i długopisach – praktyczne rozwiązanie, które doceni każda mama.

Mam za sobą dziesięć lat urządzania mieszkań, w tym kilka własnych przeprowadzek i dziesiątki realizacji dla klientów, którzy dzwonili do mnie zrozpaczeni, bo w salonie musieli zmieścić i strefę dzienną, i nocleg dla gości. I wiecie co? Najczęściej ratunkiem okazywała się sofa rozkładana. Ale uwaga – nie taka z cienkim siedziskiem, które po rozłożeniu przypomina leżenie na desce, tylko porządna konstrukcja z prawdziwym stelażem listwowym. To właśnie on robi różnicę między spaniem na materacu a spaniem na czymś, co wygląda jak materac. Wybierając sofę rozkładaną, zawsze patrzę najpierw na to, co kryje się pod tapicerką.

Kiedy projektuję zabudowę kuchenną dla klientów, zawsze zwracam uwagę na strefy robocze. Najważniejszy jest trójkąt roboczy – zlew, kuchenka i lodówka powinny być blisko siebie, ale nie za blisko. U mnie w domu odległość między zlewem a płytą grzewczą to dokładnie 60 centymetrów blatu – idealnie na deskę do krojenia i odstawienie gorącego garnka. Unikam sytuacji, w której lodówka stoi obok piekarnika, bo wtedy sprężarka pracuje ciężej, a rachunki za prąd rosną. Pamiętajcie też o wysokości blatów – standardowe 85 centymetrów nie zawsze jest wygodne dla wysokich osób. Ja podniosłam blat do 92 centymetrów i gotowanie przestało boleć w plecy. W małej kuchni sprawdza się blat z wycięciem na misę zlewozmywaka – zyskujesz dodatkowe 10 centymetrów głębokości szafki pod spodem.

Oświetlenie w zabudowie kuchennej to temat, który często bagatelizujemy, a to błąd. W mojej kuchni mam trzy rodzaje światła: górne halogeny, taśmę LED pod szafkami i punktowe lampki nad blatem roboczym. Taśma LED zamontowana pod górnymi szafkami oświetla blat bez cieni – idealna do siekania cebuli bez łez. W szafkach z przeszklonymi frontami wstawiłam diody, które podświetlają szklanki i kieliszki – wieczorem wygląda to jak w barze. Do tego w okapie mam wbudowane światło, które włączam podczas smażenia. Unikajcie jednego centralnego źródła światła, bo będziecie gotować we własnym cieniu. Ja popełniłam ten błąd w pierwszym mieszkaniu i ciągle kroiłam się w palce.

Problemem, który często zgłaszają mi znajomi, jest brak miejsca na pościel i gości na noc. W kuchni połączonej z salonem warto pomyśleć o meblach, które mają podwójne funkcje. Na przykład sofa z funkcją spania z pojemnikiem na pościel to świetne rozwiązanie – w ciągu dnia służy jako kanapa do oglądania telewizji, a wieczorem rozkłada się w wygodne łóżko. Wybrałam model z tapicerką welurową w odcieniu butelkowej zieleni – łatwo się czyści, a dodaje wnętrzu elegancji. Do tego wersalka z mechanizmem DL, który pozwala rozłożyć ją jednym ruchem, bez zdejmowania poduszek. W małym mieszkaniu każdy mebel musi pracować na dwa etaty. Dlatego w zabudowie kuchennej zaplanowałam szafkę sięgającą podłogi, gdzie przechowuję składane krzesła i dodatkowy stół na przyjęcia.