Gdy pierwsza płyta trafia na stół, czyli jak nie zbankrutować na winylach

Z Mazovia

Od góry do dołu, czyli kolejność, która oszczędza cz

Kolejna pułapka to tzw. wydania klubowe i eksportowe. Część z nich ma inne matryce, inne tłocznie i zupełnie inny charakter brzmienia niż wydanie krajowe. To nie znaczy, że są gorsze — często są poszukiwane właśnie dlatego, że różnią się miksem. Trzymaj się jednej zasady: najpierw ustal, którego konkretnie wydania szukasz, potem sprawdzaj jego cechy. Zbieranie „wszystkiego, co ma ten tytuł" kończy się półką pełną dubli i pustym portfelem. Prowadź notatki: numer matrycy, tłocznia, rok, stan, cena, źródło. Po kilkunastu zakupach zobaczysz własny wzorzec i przestaniesz przepłacać.

Czwarta kwestia to rozbudowa. Jeden model łatwiej poddaje się wymianie wkładki na lepszą, drugi ma lepszy fabryczny pasek i łożysko talerza. Zanim cokolwiek dokupisz, sprawdź kompatybilność: nie każda wkładka wejdzie pod dane ramię bez podkładek dystansowych. Typowy błąd to kupno wkładki MC do ramienia bez odpowiedniej masy efektywnej — efekt bywa gorszy niż na fabrycznej MM.

Pierwszy zakup to zwykle płyta, którą znasz na pamięć. I dobrze — chodzi o to, żeby mieć punkt odniesienia. Zanim jednak cokolwiek kupisz, ustal, gdzie postawisz gramofon. Winyl wymaga stabilnego, wypoziomowanego podłoża z dala od głośników, bo drgania przenoszone przez podłogę słychać jako dudnienie i trzaski. Jeśli mieszkasz w starym budynku ze skrzypiącymi deskami, pomyśl o półce na ścianie nośnej.

Numery matryc i runout to twoje podstawowe narzędzie Najważniejsza informacja siedzi w rowku wyprowadzającym, czyli runoucie. To tam znajdziesz numery matryc, oznaczenia tłoczni i czasem podpisy inżynierów. Porównuj je z zachowanymi archiwalnymi notatkami i zdjęciami. Typowy błąd początkujących: kupowanie po samym wyglądzie okładki i kolorze etykiety. Etykiety zmieniano przy dodrukach, a okładki często pochodzą z późniejszych nakładów, bo ludzie przekładali płyty. Zanim zapłacisz, poproś o zdjęcie runoutu i etykiety z obu stron — nie z aukcyjnego szablonu.

Płyn nakłada się na powierzchnię płyty, a nie na szczotkę. Rozprowadza się go po rowku ruchami okrężnymi, nie za mocno, żeby nie wciskać zabrudzeń w głąb. Po umyciu płytę trzeba dokładnie wypłukać wodą destylowaną. To etap, który wiele osób pomija. Pozostałości płynu zostają w rowku, zbierają kurz i po kilku odtworzeniach płyta zaczyna trzeszczeć bardziej niż przed myciem. Woda z kranu też jest złym pomysłem — zawiera minerały, które osadzają się w rowkach i są trudne do usunięcia.

Koperty i okładki to osobny problem. Wewnętrzne koperty z papieru ściernego warto wymienić na antystatyczne, a brudne okładki przetrzeć osobno, z dala od płyt. Nigdy nie czyści się płyty i okładki tym samym materiałem. Igła też wymaga uwagi — zużyta lub zabrudzona igła potrafi zniszczyć nawet idealnie umytą płytę. Warto sprawdzać jej stan i czyścić ją specjalną szczoteczką przed każdym odsłuchem.

Zestaw do mycia płyt winylowych nie jest jednym produktem, który kupuje się raz i odkłada na półkę. To raczej kilka elementów, które trzeba dopasować do stopnia zabrudzenia i własnych nawyków. Najprostszy sensowny zestaw składa się z miękkiej szczotki z włosiem z włókna węglowego, drugiej szczotki z naturalnego włosia do usuwania kurzu z rowka oraz płynu na bazie wody destylowanej z dodatkiem alkoholu izopropylowego i niewielkiej ilości środka zmniejszającego napięcie powierzchniowe. Do tego przydają się czyste, chłonne ściereczki z mikrofibry, a przy mocniejszych zabrudzeniach — szczotka o krótszym, gęstszym włosiu, która wchodzi głębiej w rowek.

Kultowe wydania winylowe nie są kultowe dlatego, że ktoś tak napisał w opisie aukcji. Kultowość bierze się z konkretu: pierwszego tłoczenia, unikalnej matrycy, błędów w nadruku etykiety albo mikroskopijnej różnicy w miksie, którą słychać dopiero na dobrym sprzęcie. Jeśli chcesz zbierać świadomie, musisz nauczyć się czytać nośnik, a nie tylko okładkę. Zacznij od rozróżnienia pojęć: pierwsze wydanie to nie to samo co pierwsze tłoczenie. Ten sam album mógł mieć premierę w kilku tłoczniach jednocześnie, a część z nich powstała później, z innych matryc, mimo identycznej okładki.

Ramię, wkładka i to, co realnie wpływa na dźwięk Drugi obszar to ramię i fabryczna wkładka. Jeden zestaw ma ramię o prostej konstrukcji i wkładkę typu MM, drugi — nieco sztywniejsze ramię i wkładkę o innym profilu igły. Co to znaczy przy stole? Wkładka o niższej podatności lepiej znosi cięższe ramiona i mniej podatna jest na rezonanse. Praktyczna rada: przed zakupem sprawdź w instrukcji, w jakim zakresie siły nacisku mieści się fabryczna wkładka i czy ramię ma regulację antyskatingu. Jeśli nie ma, przy mocniejszych nagraniach igła może przeskakiwać na zewnątrz rowka.